Posted on Dodaj komentarz

Apetyt na jesień w Polsce

Jesień w Polsce, z ogromną sympatią, przyznać to muszę jest czarodziejska i niesamowita. Impresjonizm w pełnej krasie. Długi spacer po lesie z psiakami i głowa naładowana energią. Żółte, pomarańczowe, czerwone i brązowe liście czekają na poszuranie i napatrzenie oczu, powąchanie. Oj, lubimy poszurać! Słyszycie? Czujecie zapach jesiennych liści?

Gdzieniegdzie jeszcze zielono. Gdzieniegdzie już goło. Klimatycznie, trochę dziwnie, na bogato. Natura jesienią jest bardzo hojna. Żołędzie, kasztany, szyszki, grzyby, owoce głogu, rajskich jabłuszek, dzikiej róży i kaliny same wskakują w ręce. Planuję dżemik z róży i coś na kształt chutneya z kaliny koralowej, podkręcone kiszone, dzikie, rajskie jabłuszka z anyżkiem i wanilią. O tej porze roku spacer jest bardzo udany, a zbiory obfite. W spiżarni pękate dynie odpoczywają, jabłka i gruszki się rumienią, a wino bulgocze w gąsiorach. Zupa dyniowa się warzy. Robi mi się wtedy ciepło…i jakoś nostalgicznie.

Celebruję przyrządzenie kubka gorącej czekolady, zasiadam i zerkam raz do książki, a raz przez okno. Ludzie spacerują ze swoimi czworołapami, a malowane liście spadają z drzew. Jest dżdżysto, a nawet siąpi. Jesień nastraja do przemyśleń, do zwolnienia tempa, do kontemplacji…Myśli jak liście przywiewa lekki wietrzyk, raz po raz je podrywa do góry, kłębi albo rozgania. Jest dobrze, cicho i błogo.

I jak Wam się już tak zupełnie zrobi miło i ciepło na duszy… to pomyślcie sobie, że liście w ogródku same się nie zagrabią w domostwa dla jeży. Jesień to jednak dużo pracy w ogrodzie. Szyszki, kasztany i żołędzie niespiesznie nie wskoczą do torby. Zbieracie? Ja niejadalne dary wykorzystam w Kole Gospodyń Miejskich na świąteczne ozdoby i wianki. Wyczarujemy z nich artystyczne dekoracje. Zrobimy bajeczne, świąteczne ozdoby do domu i ogrodu z tych cudnych, jesiennych darów.

Jesienią karmię swoją kreatywność, inspiruję się przyrodą, feriom barw i niesamowitymi kształtami. Nie da się tego od patrzeć :). Ileż to ciekawych rozwiązań jest w takiej szyszce. Tak, tak w tej zwykłej szyszce – tym kwiatostanie roślin nagonasiennych lub jak kto woli iglastych, a dla purystów oczywiście sosnowatych. Zauważyliście harmonijność, pewien rytm i doskonałość?

Już niejaki Leonardo Fibbonacci opisywał w matematycznych ciągach liczbowych rozmieszczenie liści czy płatków w roślinach. Uwierzylibyście, że są na te cuda przyrody matematyczne wzory? Tym bardziej fajna ta natura! Ideał.

Dla mnie szyszka to nie tylko algorytm raczej pomysł na czepek ochronny. Szyszka jak główka, niczym las na głowie. Naturę zawsze warto nosić! Dlatego nie byłabym sobą, gdybym nie zaprosiła amatorów natury, jesiennych klimatów do sklepu internetowego po czepki ochronne z leśnymi motywami —->www.profilakta.pl/produkt/czepekmedyczny-16b

Tymczasem zupa dyniowa podana…

Smacznego! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.